Odpust Matki Bożej Szkaplerznej
W niedzielę 13 lipca wspólnota parafialna w Rajsku przeżywała Odpust Matki Bożej Szkaplerznej. Sumę odpustową za parafian i przybyłych gości celebrował ks. Wojciech Erenc, proboszcz z sąsiedniej parafii w Stawie. W swojej homilii, w nawiązaniu do czytanej Ewangelii o dobrym samarytaninie, zwrócił uwagę, że odpust, który świętujemy, buduje wspólnotę, zacieśnia jej więzy. To pierwszy rys naszego świętowania: wspólnota. Parafia jest wspólnotą miłości i musimy wnosić do niej od siebie wiele dobrego. Przypomniał naukę Kościoła, która głosi, że spodobało się Bogu zbawić ludzi we wspólnocie. Miejsce, w którym mieszka Chrystus i gdzie jest też Jego Matka, musimy odbierać jako nasz dom i musi być bliskie każdemu z nas. Drugi rys wyznacza czytane dzisiaj Słowo Boże. Samarytanin jest obrazem Kościoła, który pochyla się nad grzesznikiem zaleczając jego rany sakramentami, gospodarzem zaś, do którego samarytanin zanosi poranionego podróżnego jest sam Jezus Chrystus, roztaczając nad nim opiekę. Sytuacja ta nas uczy, że wspólnota jest nie tylko po to, abyśmy w niej doznawali miłosierdzia, ale jest też po to, abyśmy pomiędzy sobą to miłosierdzie rozdawali. I trzeci rys dzisiejszego świętowania to objawienie z Góry Karmel. Szkaplerz jest znakiem zbawienia, ratunkiem w niebezpieczeństwach, przymierzem z Bogiem. Szkaplerz bardzo rozpowszechnił się w średniowieczu. Wiele znanych postaci z naszej historii nosiło szkaplerz. Stał się tak popularny, że powstało nawet powiedzenie: ”Szkaplerz nosi, na Różańcu prosi”. Nosiło go też wielu papieży, w tym nasz św. Jan Paweł II. Warto nosić szkaplerz, bo przypomina nam on o częstym przystępowaniu do sakramentów świętych i czynieniu uczynków miłosierdzia. Skuteczność tego znaku zależy jednak od naszej wewnętrznej dyspozycji. Noszenie znaków przynależności do Boga jak medaliki, różańce, szkaplerze jest po to, aby przełożyć naszą wiarę i miłość na konkretne uczynki wobec drugiego człowieka. Jak mówi św. Jan nie możemy bowiem kochać Pana Boga, którego nie widzimy, jeśli nie kochamy człowieka, którego widzimy. Nie wystarczy spełniać ceremonie liturgiczne, kiedy nie dostrzegamy swojego brata w potrzebie. Czasami tak jest, że we wspólnocie znajdzie się człowiek, który kompletnie wszystko psuje, wszystko niszczy. Jedno zepsute jajko potrafi zepsuć smak całej jajecznicy, podkreślił ks. Wojciech, przytaczając przykład ze wspólnoty zakonnej, gdzie młodzi bracia smażyli jajecznicę z 50 jaj i to ostatnie okazało się popsute. Sumista zaapelował: ”Nie bądź zbukiem, bądź świeżym jajkiem, które przynosi radość, takim, które faktycznie posila”. Budowanie wspólnoty parafialnej, rodzinnej, sąsiedzkiej należy oprzeć na Chrystusie. On nie obiecał nam łatwego życia, ale obiecał, że będzie z nami aż do skończenia świata i będzie źródłem naszej Wielkiej Nadziei. W modlitwie wiernych wybrzmiały m.in. prośby za Kościół, za rolników, sadowników i ogrodników, za odpoczywających na wakacjach, za zmarłych parafian, za całą wspólnotę parafialną i uczestniczących w liturgii. Na zakończenie Mszy św. po litanii do Matki Bożej Szkaplerznej wyruszyła procesja z Najświętszym Sakramentem wokół kościoła przy udziale pań niosących feretrony, panów niosących chorągwie i baldachim (tym razem z Trzęsowa i Kolonii Marchwacz), Orkiestry Dętej z Rajska, która uświetniła całą liturgię, dziewczynek sypiących kwiaty, służby liturgicznej, kapłanów przybyłych na odpust, licznie zebranych wiernych. Przed uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem wszyscy odśpiewali Te Deum, uwielbiając Boga. Przed kościołem dla wychodzących z uroczystości wiernych Orkiestra odegrała mini koncert przy dużym aplauzie słuchaczy. W tak ważne święto odpustowe w Rajsku nie mogło zabraknąć przed kościołem licznych straganów, gdzie dzieci mogły liczyć na zakup różnych atrakcji.
tekst i zdjęcia: Robert Lis












