Ks. Zenon Wiewiórski - proboszcz parafii Rajsko w latach 1945-1957
Ks. Zenon Wiewiórski urodził się 16 maja 1908 r. we wsi Kokoszki, koło Błaszek. Był najstarszym dzieckiem z ośmiorga rodzeństwa. Po ukończeniu gimnazjum w Błaszkach uczył się w Liceum Ogólnokształcącym we Włocławku. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1935 r. Przed wybuchem II wojny światowej ks. Wiewiórski pracował w Królikowie, a potem w Kole, tam jego proboszczem był ks. Józef Mężnicki (były proboszcz Rajska). Z końcem sierpnia 1939 r. został przeniesiony na wikariusza do Opatówka, w którym jednak nie zdążył podjąć swoich obowiązków w związku z wybuchem wojny. Został przeniesiony do pomocy duszpasterskiej w Stawiszynie. Sytuacja ta trwała do jesieni 1941 r. Późniejszy okres wojny tak w swoich wspomnieniach opisywał sam ksiądz Wiewiórski:
,,Nadszedł 6 października 1941 roku. Wczesnym rankiem, o godz. 4.30 gestapo zaaresztowało wszystkich księży z powiatu kaliskiego i innych gdzie przedtem nie wzięli. Całe tzw. Warthegau, czyli część zachodnia Polski, została dosłownie oczyszczona z duchowieństwa katolickiego i umieszczona w obozie karnym w Dachau. Dziwnym zbiegiem okoliczności, a właściwie zrządzeniem Bożym, mnie ominęła ta branka. Z woli gestapo, miałem być odtąd proboszczem, jakiego historia do tej pory nie znała, dla całego powiatu kaliskiego (…) Wypadło mi obsługiwać 34 parafie powiatu kaliskiego z siedzibą w Dębem pod Kaliszem. (…) Wolno mi spełniać obowiązki pasterskie na terenie powiatu kaliskiego. Kościół dla Polaków otwarty tylko w Dębem. Nabożeństwa od godz. 7 do 11. Wolno mi wyjeżdżać do chorych i na pogrzeby. Wolno chrzcić dzieci w Kościele i w domach. (…) Od tej pory zaczęła się moja praca, podobna nieco do misyjnej, lecz gorsza bo pod ciągłym strachem i niepewnością. Poza niedzielą, prawie co dzień byłem w rozjazdach u chorych, gdzie często spowiadało się zdrowych, dzieci przed Pierwszą Komunią św. i chrzciło. Chrztów nieraz było kilkadziesiąt a nawet kilkaset. Tak np. w lipcu 1943 r., jednego dnia na Kolonii Zbiersk ochrzciłem w domu 337 dzieci. W roku 1944 ta praca moja zaczyna się coraz więcej nie podobać moim ,,zwierzchnikom’’. Używają różnych sposobów i podstępów by mnie zgubić. Pan Bóg jednak ustrzegł (…) Przyszedł wreszcie oczekiwany styczeń 1945 roku (…) Sprzymierzeńcy, których ujrzałem 22 stycznia nakazują otwierać kościoły. (…) By lepiej móc obsłużyć kilka parafii przenoszę się 20 lutego 1945 z Dębego do Rajska. (…) Tutaj, jak długo tylko Miłosierny dla mnie Stwórca pozwoli (…) pragnę pracować ku chwale Bożej i pożytkowi dusz parafian rajskich.”
Opisując powojenny stan kościoła w Rajsku, ksiądz Wiewiórski pisał, „że co prawda sam budynek nie został zburzony, to jednak z jego wnętrza skradziono wiele cennego wyposażenia. Skradzione zostały m.in. vota, obrusy, dywany i kapy. W 1943 zrabowano również dzwony z przykościelnej dzwonnicy. Ocalały jednak kielichy mszalne i zabytkowa monstrancja”. Ksiądz Wiewiórski uważał, że uratowanie niektórych liturgicznych paramentów mogło być paradoksalnie zasługą Niemców, którzy w czasie wojny osiedlili się w Rajsku, Trzęsowie i Warszewie, a że byli katolikami, to potrzebowali tych paramentów do sprawowania obrzędów religijnych. Inną wersję tych zdarzeń przedstawił ks. Eugeniusz Pawlicki, który wspominał o ówczesnym kościelnym parafii Rajsko, panu Michale Samulaku, który wraz z Janem Ratajczykiem z Rajska, mieli ukryć te cenne przedmioty pod posadzką kościoła i wydobyć je po wojnie.
Powojenna rzeczywistość postawiła przed ks. proboszczem Wiewiórskim wiele wyzwań związanych nie tylko z duszpasterstwem, ale z ogromem prac remontowych. Według spisu z pierwszej powojennej kolędy, którą ks. Wiewiórski przeprowadził w sierpniu i wrześniu 1945 r., parafia liczyła 4272 mieszkańców. Parafianie chętnie wspierali wszelkie inwestycje. W 1948 r. ze składek wiernych założono instalację elektryczną w kościele w Rajsku. Sam ksiądz Wiewiórski obdarzony był talentem stolarskim. To spod jego ręki wyszły ławki w kościele, szafy w zakrystii czy też ramy do obrazów drogi krzyżowej. Zakupiono 3 nowe dzwony (Walenty, Jan i Zenon) oraz metalowe tabernakulum (przywiezione z Częstochowy), wreszcie w 1956 pioniersko uruchomiono parowe ogrzewanie kościoła. Powyższe materialne dzieła są jedynie niewielką częścią spuścizny księdza Wiewiórskiego.
W 1957 r. ks. Zenon Wiewiórski został przeniesiony na urząd proboszcza parafii Stawiszyn i został jednocześnie mianowany dziekanem dekanatu stawiszyńskiego. Zmarł 24 stycznia 1965r. i został pochowany na cmentarzu w Stawiszynie.
Żdjęcia: Kronika parafii Rajsko.




